piątek, 29 maja 2015

Taki tam update

Cześć Dziewczyny!
Dawno mnie tu nie było i wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak zobaczyłam, że nikogo z Was obserwujących nie ubyło. Moją zadowoloną minę schwycili mijający mnie w pracy ludzie. Na prawdę nie spodziewałam się tego i dało mi to do myślenia. 
Nie było mnie długo, będzie rok. Fakt. Od ostatniego wpisu kilka razy zmalowałam coś na paznokciach, ale nie było to nic specjalnego. A ja popeliny nie znoszę. W tamtym czasie pogorszyła mi się jakość moich paznokci. Cholery, nie chciały urosnąć nawet dwa milimetry, żeby się zaraz nie rozwajały. Nie było innego wyjścia jak dać im odpocząć. Może potraktowałam to jako wymówkę na brak fajnych pomysłów.
Paznokci nie malowałam praktycznie w ogóle, co zauważyły koleżanki w pracy. Rzadko nawet malowałam je bezbarwnym lakierem (żeby "jakoś" wyglądały). Zima minęła, zaczęła się piękna pogoda, dużo słoneczka, a ja ciągle nic. Na przełomie lutego i marca zauważyłam, że paznokcie mi się już nie rozdwajają, nawet ładnie rosły. Wierzę, że to Bellissa mi pomogła, a może lakierowy odwyk.
Sezon ślubny w pełni. Dwa tygodnie temu zdecydowałam się na hybrydy, które wyglądają dokładnie tak:

pumkaska on Instagram
To mój drugi raz, jak mam hybrydy. Poprzednie miałam robione w 2013 roku, które niestety zaczęły mi schodzić po niecałym tygodniu! Z polecenia odwiedziłam inny salon w moim rodzinnym mieście. I tak, dobre 2,5 tygodnia spędzamy ze sobą czas non-stop.
Na razie zostanę przy hybrydach, dopóki mi się nie znudzą, a ja nudzę się szybko dlatego szukam pomysłu dla manikiurzystki. 
Wiem, że blog mój jest typowo paznokciowy, ale chciałabym się z Wami dzielić moimi kosmetycznymi spostrzeżeniami, odkryciami. Dajcie znać, czy jesteście tym zainteresowane.
Do następnego, wkrótce!